[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Nie wsiadłabym, gdybyś tego nie zrobił. Westchnął ciężko, jakby wyczuł, że ona coś przed nim ukrywa. Zamierzała mu wszystko powiedzieć, ale najpierw musiała to sprawdzić. Upewnić się. Na razie sama nic nie wiedziała. Opierała się tylko na przeczuciu. - Niedługo wrócę. Za godzinę. - Bądz ostrożna, Casey. Na pewno coś knuła. Był tego pewien, ale nie wiedział, w czym rzecz. Musiał więc dać jej trochę swobody, aby zaczęła działać. Tylko dzięki temu mógł się przekonać, co tym razem chodzi jej po głowie. Cokolwiek to było, prawdopodobnie wkrótce da mu się we znaki. - Kogo chcesz oszukać? - zapytał sam siebie i zamarł zdumiony. Mimo samotniczego trybu życia nigdy do tej pory nie miał zwyczaju mówić do siebie. Usiadł, by spokojnie zebrać myśli. Czyżby sam się oszukiwał i szukał pretekstów usprawiedliwiających brak zaufania do Casey? Może potrzebował argumentów, aby łatwiej zaprzeczyć istnieniu... Czego? Jego uczuć do Casey? Przecież nic do niej nie czuje. ous l a d an sc - Ona coś potajemnie planuje - powiedział pod nosem. - To nie ulega wątpliwości. Nie mogę pozwolić się ogłupić. Zamknął drzwi i postanowił przeszukać dom. Prosił o to Grahama, ale on go zawiódł. Po raz pierwszy w życiu. I może powinieneś wyciągnąć z tego jakieś wnioski, pomyślał. Nie. Nie było powodu, żeby traktować tę sprawę inaczej niż poprzednie zadania. Ruszył w głąb domu i zaczął szukać, choć sam nie był pewien, czego. Casey pamiętała uwagę Marcusa o ewentualnym podsłuchu. Dlatego nie zadzwoniła ze swojego telefonu, tylko poszła do pokoju koleżanki. Po trzecim sygnale w słuchawce odezwał się głos jednego z niezliczonych Brandów. W tle usłyszała kolędę, trochę zagłuszoną głosami ludzi. Boże, Laura musi już mieć dosyć tego miejsca, pomyślała. W końcu siostra podeszła do telefonu. Casey nie traciła czasu na żadne wstępy. - Lauro, kochasz mnie? - A cóż to za pytanie? - W głosie Laury zabrzmiało zdumienie. - Wiesz, że tak. - Musisz mi powiedzieć, co się z tobą działo, zanim zjawiłaś się u nas - powiedziała. - Casey, nie... - Słuchaj, to bardzo ważne. Ta sprawa dotyczy nie tylko ciebie. ous l a d an sc Marcus i ja tkwimy w niej po uszy. - Przygryzła wargę. - Lauro, nigdy nie prosiłam cię o nic ważniejszego niż to. - Co się dzieje, Casey? Czy... coś się stało? Coś zaszło między tobą a Marcusem? - Poza tym, że się w nim zakochałam? - Och, Casey... - Wiem. To z mojej strony głupie, beznadziejne i samounicestwiające. - Lubię go - oświadczyła po chwili milczenia Laura. - On pasuje do naszej małej rodzinki. Mam wrażenie, jakby już do niej należał. - Trudno będzie go o tym przekonać. - Tak przypuszczałam. To typ samotnika, prawda? - Może nie do końca, ale teraz muszę się dowiedzieć... - Jeśli ci powiem, ty także staniesz się celem. Za bardzo cię kocham, żeby... - Już byłam celem. Laura gwałtownie wciągnęła powietrze. - O czym ty mówisz? Czy ktoś ci coś zrobił? - Nic mi nie jest. Ten typ podłożył bombę w moim samochodzie. Na szczęście nie siedziałam w nim, gdy wybuchła. - O mój Boże! - Sama widzisz, że nic, co powiesz, nie pogorszy sytuacji. Błagam cię, zdobądz się na szczerość. Zrób to, jeśli choć trochę ci na mnie zależy. - To wszystko moja wina, Casey. I pomyśleć, że osobiście ous l a d an sc naraziłam cię na coś takiego... - Do cholery, zacznij wreszcie mówić! Laura milczała, oszołomiona. Do tej pory Casey nigdy nie podniosła głosu, zwracając się do niej. - Dobrze. - Głos Laury zabrzmiał ledwie dosłyszalnie. - Dobrze, powiem ci, co wiem. Ale to niedużo. - Jak to nie dużo"? - Casey, miałam wtedy cztery lata. Niewiele pamiętam. Tylko tyle, że... że moja rodzina została zamordowana, a ja tam byłam podczas tego zamachu. Casey poczuła w gardle piekącą suchość. Szeroko otworzyła oczy, każdą komórką ciała wsłuchana w słowa Laury. - Co dalej? - Nic. Policjanci znalezli mnie w szafce pod zlewem. Objęto mnie programem ochrony świadków. Uznano bowiem, że groziłoby mi niebezpieczeństwo, gdyby zabójca mnie odnalazł. Prawdopodobnie obawiałby się, że go rozpoznam, i chciałby się mnie pozbyć. - Mogłabyś go zidentyfikować? W słuchawce rozległo się ciężkie westchnienie Laury. - Już nie. Ale wtedy chyba tak. Nie jestem pewna. Moje wspomnienia są takie zamglone. Pamiętam tylko, że kazano mi nigdy nikomu o tym nie opowiadać. - A twoja rodzina? Pamiętasz swoich bliskich? - Nie bardzo. Z wyjątkiem... - Kogo? ous l a d an sc - Miałam starszego brata. Marcusa. Pamiętasz, jak powiedziałam, że poczułam sympatię do twojego Marcusa z powodu imienia? Właśnie dlatego, że nosi takie samo imię jak mój brat. Ja... zachowałam jego zdjęcie. Casey przymknęła oczy. Była już tak blisko. Jeszcze tylko jeden szczegół... - Nie masz na imię Laura, prawda, kochanie? - Teraz tak. - A przedtem? - Sara - szepnęła Laura. - Nazywałam się Sara... Ja... O, Boże, Casey, nie mogę o tym dłużej rozmawiać. Proszę cię... - Już dobrze, skarbie. Uspokój się i wybacz mi. Nie chciałam tak cię dręczyć. Przysięgam. Laura pociągnęła nosem. - Nie płacz, siostrzyczko. - Nie płaczę. - Nie oszukuj. - Casey także musiała osuszyć oczy. Zrobiła to i zerknęła na zegarek. Godzina nieobecności w domu już się skończyła. - Nic ci nie będzie? - Nie, Casey. Teraz ja martwię się o ciebie. - Pilnuje mnie Obrońca. - A ja mam dom pełen nadopiekuńczych kowbojów, więc ani tobie, ani mnie chyba nic nie grozi. - Niedługo się zobaczymy, siostrzyczko. Obiecuję. - Trzymam cię za słowo. Casey szepnęła do widzenia", odłożyła słuchawkę i zamyśliła ous l a d an sc się. Czy to naprawdę możliwe? Czy jej młodsza siostra jest tą samą Sarą, którą Marcus wciąż opłakuje? Trzeba mu o tym powiedzieć. Nie. Najpierw należy znalezć dowód. Casey zastanawiała się nad tym przez chwilę. Nagle ją olśniło. Medalion. Ten, który Laura zawsze nosiła na szyi. Zniknął tego dnia, gdy Casey chciała zobaczyć, co jest w środku. Ale dałaby głowę za to, że siostra go nie wyrzuciła. Nie pozostawało nic innego, jak wrócić do domu i znalezć ten medalion. Weszła przez frontowe drzwi, zapaliła światło, zobaczyła Marcusa i ogarnął ją strach. Marcus siedział na kanapie i patrzył przed siebie. Jego twarz wyglądała jak maska.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plmew.pev.pl
|